Second Life – Wirtualny świat w uczelniach

Jesienią UMCS kupił wyspę w „Second Life”, czyli „internetowej grze w życie”, z której korzysta już ponad 11 mln użytkowników. Studenci pod kierownictwem pracowników Uniwersyteckiego Centrum Zdalnego Nauczania i Kursów Otwartych UMCS właśnie tworzą na niej budynki. Całość ma być gotowa w lutym. Uczelnia planuje, że na wyspie odbywać się będą np. wystawy prac studenckich (rzeźb czy fotografii), wykłady i zajęcia, konsultacje dla kandydatów na studia czy transmisje na żywo z konferencji naukowych. Swojego avatara, czyli wirtualnego odpowiednika w „Second Life” ma mieć rektor uczelni.

Zainteresowani wirtualnym światem są też pracownicy innych lubelskich uczelni. Z pytaniem o możliwość współpracy zgłosili się do UCZNiKO UMCS psychologowie z KUL. – Uważam, że „Second Life” to środowisko, które można wykorzystać zarówno w zajęciach ze studentami, jak i w badaniach. W ramach projektów badawczych można analizować interakcje między ludźmi czy wpływ pewnych bodźców na zachowanie. Niewątpliwą zaletą tej formy badań byłby ich stosunkowo niski koszt – uważa Michał Wiechetek z Katedry Psychologii Społecznej i Psychologii Religii KUL. – Oczywiście należałoby jednak sprawdzić, na ile wyniki badań uzyskanych w „Second Life” byłyby zbliżone do tych przeprowadzonych w realnym świecie.

Zdaniem Wiechetka wirtualny świat teoretycznie umożliwia przeprowadzanie eksperymentów, które nie mogłyby być zrealizowane w świecie realnym, m.in. ze względu na obowiązujące normy etyczne. – Choćby eksperyment przeprowadzony w USA przez Stanleya Milgrama – mówi, choć nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, czy zdecydowałby się na próbę jego dokładnego odwzorowania w „Second Life”.

Eksperyment Milgrama przeprowadzony w latach 60. ubiegłego stulecia jest jednym z najsłynniejszych w dziejach psychologii. Wywołał szereg kontrowersji natury etycznej. Dotyczył posłuszeństwa wobec autorytetów. Ochotnicy, którzy wzięli w nim udział, byli przekonani, że chodzi o „wpływ kary na pamięć”. Stawali się pomocnikami „naukowca”, którym w rzeczywistości był zawodowy aktor. Ich zadaniem było aplikowanie elektrowstrząsów przypiętemu do krzesła „uczniowi”, gdy źle zapamiętał przygotowane pary słów. W rzeczywistości, czego ochotnicy nie wiedzieli, elektrowstrząsy były sfingowane, a okrzyki bólu „ucznia” odtwarzano z taśmy. – W świecie wirtualnym przeprowadzenie tego typu eksperymentu prawdopodobnie nie niesie ze sobą aż tak dużych negatywnych skutków psychicznych jak w rzeczywistości – ludzie uczestniczący w „Second Life” mają bowiem w większości świadomość, iż jest to gra – mówi Wiechetek. – Należy jednak podkreślić, że dla pewnej grupy avatarów może to już nie być tak oczywiste.

Tymczasem prace zaliczeniowe w „Second Life” zamierza zlecić w przyszłym semestrze studentom informatyki dr Andrzej Wodecki, szef UCZNiKO UMCS . – Będą mieli założyć w wirtualnym świecie firmę i sprzedać pierwsze cyfrowe produkty. Asortyment usług jest ogromny: mogą zaoferować przedmioty, jak choćby ubrania, samochody czy domy, ale też napisane przez nich skrypty, które spowodują, że avatar atrakcyjniej się porusza. To pomoże im nauczyć się biznesu elektronicznego. „Second Life” świetnie się do tego nadaje.

Paweł P. Reszka
źródło: www.gazeta.pl

Pierwszy wpis na naszym blogu;)